Come mai parlo italiano?

Come mai parli italiano? E’ una domanda che mi fanno abbastanza spesso. Non mi va tanto di scrivere di me stessa, ma forse essendo una blogger, dovrei raccontare un po’ della mia storia. All’inizio vorrei sottolineare, che non ho studiato italiano a scuola, neanche mi sono laureata in lingua italiana. La mia avventura con l’Italia e con studiare italiano e’ cominciata un po’ di tempo fa.

IMG_20180930_130947_752.jpg

La mia zia era da sempre appassionata dell’Italia. Ci andava ogni anno, sopratutto a Roma o a Venezia. Negli anni novanta in Polonia era ancora difficile comprare i vestiti veramente di  buona qualità. Lei, viaggiando ogni anno in Italia, faceva tanti acquisti e quando tornava in Polonia, mi portava i vestiti marcati, ogni volta spiegando chi e’ questo stilista, quale e’ la sua storia e quanto costano questi vestiti in Italia. Avevo forse 15, 16 anni, allora ascoltavo tutto questo con la bocca aperta e gli occhi brillanti. L’Italia mi sembrava una terra promessa, un paese dove tutti sono belli e felici.

IMG_20180929_185754_724

Per il mio compleanno di 18 anni, mia zia mi regalò un viaggio a Venezia. Non vedevo l’ora di andarci, avendo l’impressione di aver vinto alla lotteria. Siamo andate insieme per una settimana. Era la prima volta che prendevo un volo e la prima volta che andavo in Italia. Immaginate che ansia! Chi di voi e’ stato a Venezia, potrà pensare che una settimana la’ sia troppo lunga, ma io stranamente non mi sono annoiata. Respiravo l’aria dell’Italia come se mi fossi tuffata in acqua e poi riemersa finalmente. Mi piaceva tutto: il profumo del mare, il sole che mi bruciava la pelle, il cibo (ma ora neanche ricordo più cosa abbiamo mangiato). Venezia sembrava come se fosse una città che non esiste. Sembrava come se l’avessi sognata dal vivo. Prima di andare in Italia, cercavo di imparare le basi della lingua, ma ovviamente non bastava per comunicare e giustamente i veneziani non parlavano inglese. Meno male che c’era con me mia zia, che parlava veramente bene.

IMG_20181203_144602

Ricordo le piccole cose: il caffè’ in piazza San Marco, i gabbiani che volavano sopra il Ponte dei Sospiri, gli sguardi degli uomini in bar dove siamo andate a pranzare. Eravamo le uniche straniere e io avevo i capelli più’ biondi che esistessero.

IMG_20181203_144516

Dopo una settimana vissuta in quel paradiso, sono tornata in Polonia e ho deciso: devo imparare la lingua di questo paese e mi devo trasferire la’. All’inizio ci credevo veramente. Mi sono iscritta a un corso della lingua italiana, anzi l’ho frequentato per 6 mesi, ma non avendo la possibilità’ di parlare italiano, ho iniziato perdere la motivazione.

FB_IMG_1543846213180

Quando ho iniziato a studiare all’università, ho deciso di continuare le lezioni, ma bastavano un po’ di difficoltà con i pronomi combinati, il congiuntivo per smettere a studiare italiano. Inoltre, dovevo andare all’università e lavorare a tempo pieno allo stesso tempo. In più non viaggiando in Italia non potevo neanche praticare la lingua.

IMG_20181203_145302

Tutto e’ cambiato un giorno, quando ho visto un annuncio di un’azienda italiana a Varsavia che cercava degli impiegati. Non ci ho pensato due volte, così ho deciso di provare, ho fatto il colloquio e mi hanno accettata. All’inizio e’ stata veramente dura. Il mio livello d’italiano non era sufficiente per lavorare in questa lingua. Non potete immaginare quale sbattimento era per me Microsoft Office in italiano! Ma ce l’ho fatta! Ce l’ho fatta così bene che dopo qualche mese ho iniziato a scrivere e-mail in italiano ai clienti dell’azienda.

FB_IMG_1543846009594

Purtroppo per diversi motivi ho cambiato lavoro prima che passasse un anno, allora non avevo più’ così tanta possibilità di parlare italiano. Ma quest’ esperienza mi ha spinto a cercare le opportunità’. Ho iniziato a viaggiare in Italia, ci è stato un periodo in ci andavo ogni mese. Ho fatto tante amicizie con gli italiani, sia in Italia che in Polonia. Ho conosciuto un sacco di gente che mi ha sempre aiutato con il mio italiano. Ho viaggiato più’ io in Italia che alcuni italiani. A Roma ci sono stata 14 volte! Ho visto la Sicilia, la Puglia, la Lombardia, il Veneto, la Toscana, la Campania, il Lazio e il Piemonte. Mi manca tanto da vedere, vorrei scoprire tutto il Belpaese.

FB_IMG_1543846093296

Quest’anno passo il mio primo Natale in Italia con il mio fidanzato e con la sua famiglia. Sono un po’ stressata, lo ammetto. Ma non vedo l’ora di vedere come si festeggiano le feste di Natale nella mia seconda patria.

IMG_20181203_151506

Ho deciso di scrivere questo blog, sopratutto pensando agli italiani che cercano i consigli su cosa fare e vedere in Polonia, ma ho scoperto che scrivere in polacco mi da tanta soddisfazione, allora il blog viene scritto in ambedue le lingue. Mi rendo conto che il mio italiano non e’ perfetto, ma abbiate pazienza per l’autodidatta, italiana finta 😉

IMG_20181203_151536

Annunci

Otaguj się w kawiarni #TAG

Instagram to pierwsza aplikacja, którą sprawdzasz, budząc się rano? Twoi znajomi wiedzą, co robisz w każdej minucie swojego życia dzięki instastory, które zamieszczasz? Dzień bez nowego, dobrze otagowanego zdjęcia, jest dniem straconym? Kawiarnia #TAG powstała właśnie dla Ciebie.

davdav

Kawiarnia #TAG mieści się przy ul. Prostej 53, zaraz za słynnym Mojo Picon. Została otwarta już pod koniec września, jednak, pomimo mojej pasji do odkrywania nowych miejsc, dotarłam tam dopiero dzisiaj. Wystrój kawiarni w każdy możliwy sposób odwołuje się do instagrama i social mediów. W samym centrum mamy wielkie lustro z napisem “Załóż wianek i zrób selfie”. No cóż, nie trzeba było mnie długo zachęcać. Nie speszyła mnie nawet obecność innych gości kawiarni 😉 w końcu “selfie is always a good idea”, a nawet #selfieisalwaysagoodidea, skoro jesteśmy w kawiarni #TAG.

davfbt

Lokal jest mieszanką wielu różnych stylów. Z jednej strony mamy białe nagie ściany i odsłonięte przewody wentylacyjne, z drugiej eleganckie fotele w kolorze morskim i małe żyrandole. Pośrodku tego wszystkiego ciężkie kurtyny, lekko zasłaniające jedno z pomieszczeń. Jakby tego było mało, po prawej strony od kasy znajduje się minisklep z akcesoriami do telefonów komórkowych. Wydawałoby się, że to mieszanka wybuchowa, a jednak wszystko łączy się ze sobą i w niesamowity sposób do siebie pasuje.

davsdr

W lokalu napijemy się kawy, herbaty, a także, jako że mamy już prawie zimę, naparu imbirowego czy gorącej czekolady. Dla łasuchów jest cała gablota z ciastami, m.in. sernik oreo, szarotka, czy ciasto marchewkowe. Zamówiłam flat white (11 zł) i sernik (13 zł). Sernik to jedno z moich ulubionych ciast i ciężko mnie zadowolić, a ten po prostu rozpływał się w ustach, więc kawiarnia dostaje ode mnie duży plus.

davdav

Ten, kto projektował lokal, wyraźnie lubi grę słów. Słowo #tag pojawia się w kawiarni w wielu kontekstach, budząc zapewne skojarzenia. Chociażby #tag mi rób na serwetce 🙂 Coś czuję, że będę w #TAG częstym gościem.

davmde

 

La Lucy – nowa kawiarnia w Warszawie

Na otwarcie La Lucy czekałam z niecierpliwością. Jak tylko zobaczyłam, że w pobliżu mojego biura, na ul. Pereca, ma otworzyć się miejsce, zawierające w nazwie moje imię, śledziłam kolejne poczynania właścicieli z dużym zainteresowaniem. W końcu 21 listopada kawiarnia otworzyła swoje podwoje, oferując pyszną kawę i nie mniej smaczne naleśniki.

IMG_20181122_085640.jpg

Pojawiłam się u nich już następnego dnia po poranną kawę. Managerka pamiętała mnie z komentarzy na facebooku, jako imienniczka kawiarni pierwszą kawę otrzymałam w prezencie 🙂

dav

Miejsce jest niesamowicie przytulne i jasne. W samym centrum lokalu znajduje się lada, na której pyszni się ekspres Marzotto, jeden z lepszych, jakie widziałam we Włoszech. Obok gablota z ciastkami, dostępnymi danego dnia. Wolę tam nie zaglądać, bo ciężko oprzeć się pokusie. W La Lucy mamy dużo przestrzeni, sporo stolików przy oknie, dzięki czemu możemy podziwiać zimowe słońce, wpadające przez szyby. Fotele są wygodne i zachęcają, aby w nich usiąść na dłużej.

sdr

Menu stopniowo się rozwija. Na samym początku były kawy i ciastka. Teraz możemy już wybierać spośród długiej listy naleśników, zarówno słodkich, jak i wytrawnych. Porcje są naprawdę ogromne, ledwo zjadłam swoją, końcówkę to już bardziej wciągnęłam z łakomstwa, niż głodu 😉 Do naleśników polecam świeży sok z marchwi i jabłek. Omnomnom!

mde

Jeśli chodzi o ceny, to powiedziałabym, że standardowe jak na centrum Warszawy. Ceny kaw wahają się pomiędzy 5 zł (małe espresso) a 14 zł (duże latte). Oprócz kaw, możemy też napić się herbat (ok. 13 zł). Naleśniki słodkie kosztują pomiędzy 10,50 a 14,50 zł, zaś wytrawne – od 16 do 23,50 zł. W ofercie znajdują się też sałatki (pomiędzy 19 a 25 zł) i zupy (9,5 zł). Na zdjęciu naleśnik z serami, żurawiną i gruszką w cenie 16 zł.

dav

Lokal jest otwarty od godziny 7. 30 do 22.30.

Adres: ul. Pereca 11

Chcesz porozmawiać po włosku a nie masz z kim? Przyjdź na aperitivo!

Codziennie widzę pojawiające się na różnych forach pytania o partnerów do tandemu. Kogoś, z kim możemy ćwiczyć angielski, znajdziemy z pewnością. Gorzej z językiem włoskim. A jak widać z moich doświadczeń, Polek i Polaków uczących się języka Dantego, jest coraz więcej.

mde

W Warszawie do pewnego czasu odbywały się regularnie spotkania grupy Italia Po Polsku. Idea aperitivo mającego miejsce co drugą niedzielę wieczorem bardzo mi się podobała. Niestety organizatorzy zdecydowali się zmienić ich formułę i ograniczyli częstotliwość spotkań. Pierwsze w tym roku aperitivo z Italia Po Polsku odbędzie się w tę niedzielę – 2 grudnia o godz. 19.00 w Bottega del Gusto. Też tam będę, więc serdecznie zapraszam.

sdr

Natomiast dwa tygodnie temu, widząc zdecydowany popyt na włoskie spotkania, pomyślałam: Po co czekać na innych? Sama je mogę zorganizować. Na grupie Uczę się włoskiego z włoskielove przedstawiłam swój pomysł i spotkał się on z dużym zainteresowaniem. Pomimo wstępnego dużego zainteresowania, jak to często bywa, w praktyce spotkałyśmy się tylko we trzy (!) Zjadłyśmy pizzę w Ciao a tutti 2, rozmawiając cały czas po włosku 🙂 Możecie sobie wyobrazić tylko miny pozostałych gości 🙂

hdr

Wczoraj odbyło się kolejne spotkanie z serii i tym razem dopisała także frekwencja. Na aperitivo spotkałyśmy się w Bella Napoli na ul. Świętokrzyskiej. Pomimo iż zdecydowałyśmy rozmawiać po polsku, rozmawiałyśmy cały czas o Włoszech: o naszych wrażeniach związanych z nauką języka, podróżach do Bel Paese, blaskach i cieniach związków polsko-włoskich. Nie zabrakło deski serów i wędlin oraz focaccii 🙂

hdr

Mamy nadzieję, że na następnym spotkaniu pojawi się więcej osób i że pojawią się też Włosi, tak, żebyśmy mogły naprawdę praktykować mówienie w tym języku.

hdr

Italiani a Varsavia. Chi sono? Cosa fanno? (parte seconda)

Ecco la parte seconda delle risposte degli italiani che vivono a Varsavia.

Dario, 28

Di Provincia di Catania, Sicilia

“Sono qui stabilmente da 3 mesi, complessivamente ho vissuto Varsavia e la sua vita quasi una ventina di volte nel giro di 3 anni. Sono venuto a Varsavia principalmente per amore, successivamente perché Varsavia è senza ombra di dubbio la città in Europa dove vissuto meglio. A paragone con Italia (sud e nord), Irlanda (Cork) e Germania (Düsseldorf), in Polonia mi sono davvero, da subito, sentito come a casa, nonostante le profonde differenze climatiche e culturali con la mia città natale.

Lavoro come freelance, ho deciso di vivere Varsavia nonostante non sia lì la mia attività lavorativa.

Mi piace tutto di Varsavia. L’alternanza tra storia e moderno, la sensazione di sicurezza che si ha per le strade, la vita notturna e le sue diverse possibilità. Ma soprattutto il patriottismo polacco. Non ho mai sentito tanto orgoglio e patriottismo in Europa come in Polonia. La profonda identità nazionale ancora ben preservata rispetto lo scenario europeo attuale. Inoltre un capitolo a parte lo merita sicuramente la cucina. Da italiano all’estero ho sempre creduto che la cucina italiana sia la più variegata. Invece in Polonia, a differenza di Irlanda, Germania e dei svariati paesi europei che ho visitato, ho trovato tantissime sorprese di cui oggi non riesco fare a meno. Prima di tutto, as esempio, i pierogi. Di negativo ho solo constatato, seppur in forma molto lieve, un po’ di chiusura verso gli stranieri. Ma considerando il quadro politico polacco nel contesto europeo è totalmente comprensibile.

Purtroppo i miei tentativi di studiare il polacco in forma autodidattica non hanno portato grandi risultati. Il polacco è aimè molto complesso. Credevo che il tedesco fosse una lingua difficile, non conoscevo ancora il polacco e le sue innumerevoli coniugazioni. Un capitolo a parte è la pronuncia: troppi suoni sono per me quasi impossibili da replicare. Non per questo però ho allontanato la mia volontà di studiarlo in modo più strutturato. Ad oggi direi di riuscire a riconoscere alcune parole e capire quindi il contesto di un dialogo, direi quindi un livello A1 molto scadente”.

Simone, 31

Di Roma

“Sono a Varsavia da un anno e mezzo. Avevo già amici che vivevano qui e che ero venuto a trovare e qualche anno dopo ho avuto un offerta di lavoro qui. Ho un lavoro a tempo indeterminato. Lavoro in una multinazionale.  Mi piace la pulizia della città, l’efficienza dei servizi e la cura con cui è tenuta a livello di decorazioni. Devo dire che è difficile trovare qualcosa che non mi piace. Il mio polacco? Livello molto base, conosco alcune parole utili”

Pierlugi, 32

Di Napoli

“Sono a Varsavia da 2 anni e mezzo. Sono venuto qui per lavoro. Lavoro in una società di consulenza. Cosa mi piace a Varsavia? Amo i suoi servizi, la crescita tangibile che sta vivendo e la sua multiculturalità. Il clima è sicuramente un punto a suo sfavore. Il mio livello di polacco e’ basico, conosco solo qualche parola”.

Pietro, 25 anni

di Cosenza, Calabria

Da 1 anno e 6 mesi (6-7 mesi è stato l’erasmus il resto da lavoratore) a Varsavia

“Sono venuto a Varsavia 2 anni fa per erasmus, poi decisi di rimanere qui ma tornai in italia per un poco di tempo per finire gli studi e laurearmi, tornai per le varie opportunità e perché qui anche se lavori la vita ha un ritmo meno forte e risulta più vivibile di altre città europee, hai maggiori possibilità di entrare in società di livello alto e di fare esperienza e essere ripagato dopo qualche sacrificio.

Attualmente lavoro per Accenture, ma ho cambiato altri lavori e ora sono qui e molto spesso per progetti vari che questa città ti offre puoi anche arrotondare facendo uso della sola lingua italiana e se parli un poco o un decente polacco puoi pure finire in televisione!

Vivo nel centro con un altro ragazzo italiano, penso che l’anno prossimo inizierò a studiare part time perché qua si può quindi sarà solo un bene per la mia carriera e cultura. Mi piace la vitalità di Varsavia. Credetemi o no, io amo il meteo. Da italiano del sud col sole tutta la vita,io amo il freddo, la pioggia e la neve ma non mi dispiace neanche col sole e il caldo in estate a farsi una birra con gli amici sulla Vistola, mi piacciono i suoi palazzi che mi ricordano il Canada e ovviamente i piccoli paesini vicino a Varsavia.

Non mi piace molto lo smog che spesso qua è un serio problema, non mi piace che molte persone qui quando camminano sembrano dei cavalli con i paraocchi che non vedono nulla e se ti sbattono contro per colpa loro neanche si scusano anzi e per ultimo non mi piace che qua guidare è veramente terribile, le strade sono molto larghe e ben fatte e ben mantenute ma il problema è la gente al volante che non sa ne guidare ne parcheggiare, ho sempre dovuto evitare incidenti con altri utenti perché semplicemente non guardano con attenzione, fidatevi è meglio guidare al sud!

Il mio livello di polacco? Direi che capisco molto più di quello che parlo, non ho mai avuto un insegnante ne mai sono andato in una scuola, tutto quello che io so lo ho imparato avendo amici polacchi e frequentando (ovviamente) le ragazze e da un piccolo dizionario comprato in italia e inoltre a furia di ascoltare e ripetere impari qualcosa in più, soprattutto se usi uber! .

Da quando sono in un rapporto fisso e stabile utilizzo spesso con la nonna della mia ragazza la lingua quindi mi esercito di continuo pure perché è cultura e fa solo bene, credo di essere ad un A1-A2 per parlato e un B1 per comprensione, di scrittura non ne parliamo perché spesso confondo come vanno scritti i suoni del vostro alfabeto, ma del resto nessuno nasce imparato”.

Giorgio, 30 anni

di Roma, da 2 anni a Varsavia

“Sono venuto a Varsavia per cambiare la mia vita e raggiungere risultati professionali impossibili da raggiungere in Italia.
Lavoro in Microsoft, mi alleno quasi ogni giorno grazie all’accesso agevolato a club sportivi, mi piace alternare cross fit, ballo, piscina, climbing, gustare cucine internazionali e fare networking con persone attive, determinate e di successo per fare progetti di business. Se volete sapere di più’ di me, guardate il mio profilo instagram gsensational.travel.
A Varsavia mi piace la qualità’ della vita, le brevi distanze, la possibilità’ di viaggiare facilmente da Varsavia, specialmente nell’est Europa, ogni giorno c’e’ un evento culturale che vale la pena visitare e la carne costa cosi poco che posso mangiare la bistecca del macellaio ogni sera se voglio! Dall’altro lato non si riesce a risparmiare bene per via della valuta, i prezzi delle case salgono vertiginosamente, più’ velocemente degli stipendi e questo preoccupa. Altre cose da notare sono la bassa qualità’ dell’aria e la crescente immigrazione asiatica.
Come va con il mio polacco? Ho iniziato le lezioni, ne ho già fatte 4!”

Salvo, 32 anni

di Comiso (Ragusa) in Sicilia.

“Dopo la laurea conseguita in Cattolica e aver lavorato a Milano ho deciso di prendere l’ auto e fare tappa a Wroclaw dove avevo qualche colloquio aperto con delle multinazionali. Dopo essere approdato a Wroclaw – non appena soli 2 giorni – ho ricevuto la prima offerta di lavoro a Lodz. Da quel momento mi son spostato sia a Budapest che a Cracovia dove ho vissuto 2 anni e poi son tornato a Lodz dove attualmente vivo e lavoro. Amo Varsavia perché mia figlia vive li 🙂 ma anche perché mi sento a mio agio nel trascorrere il mio tempo libero (running, workout in qualsiasi palestra), passeggiate, qualche film in inglese o italiano, momenti culinari dappertutto, e concepts stores dal cibo ai vestiti.

Da 1 anno frequento assiduamente Varsavia. Lavoro attualmente in una multinazionale come Reporting Lead. Non mi piace la poca flessibilita della gente a volte, le cameriere tristi e demotivate, l`odore di alcool sui bus : ) e qualche occhiataccia qua e la da parte di chi pensa che la Polonia non dovrebbe essere invasa da non autoctoni 🙂

Ho iniziato di nuovo le lezioni di polacco nella mia azienda, livello tra A1 e A2″.

Federica, 25 anni

di Rovigo, in provincia di Venezia

“In tutto ho vissuto 20 anni a Varsavia. Mi sono trasferita qui da piccola perché i miei genitori hanno aperto un’azienda che importava prodotti italiani alimentari in Polonia. Dopo aver fatto i miei studi in Italia, sono tornata a Varsavia due anni fa per lavoro.

Mi piace Varsavia perché ha molti comfort che in Italia non avevo. È molto funzionale e allo stesso tempo anche divertente! Invece quello che cambierei.. il clima! Io amo il caldo 😋 Il polacco lo parlo tutti i giorni al lavoro, la gente mi capisce sempre anche se faccio spesso errori di grammatica, e quando non mi capisce, da brava italiana, vado a gesti!”

Roberto, 30

di Sondrio, Lombardia

“Sono arrivato la prima volta a Varsavia nel 2009 come studente Erasmus. Sono rimasto perché mi hanno offerto un lavoro, pensavo fosse per qualche mese ma alla fine mi sono fermato qualche anno. Successivamente per lavoro sono rientrato a Milano ma dopo tre anni sono ritornato in questa fantastica città. Attualmente lavoro come Consulente Aziendale per una società di consulenza internazionale. Adoro Varsavia per la sua anima giovane, intraprendente e orientata al futuro. Purtroppo l’inverno in questa città e’ veramente rigido, ho visto il termometro scendere a -meno 30 in un Gennaio id qualche anno fa. Il mio livello di polacco e’ avanzato per quanto riguarda il parlato, ma per lo scritto siamo ancora lontani, troppe lettere con strane virgolette e accenti!”

Gianni, 31 anni

Provincia di Bari (Puglia), dal mese di Aprile 2018

“Sono a Varsavia per motivi di lavoro e per vivere in un ambiente internazionale e multiculturale. L’intensa esperienza Erasmus in un’altra città polacca è stata la prima tappa di un viaggio che a distanza di tempo mi ha ricondotto in questo Paese. La città mi sembra felicemente in crescita, è ben organizzata, funzionale per qualsiasi necessità e offre molte opportunità. Personalmente sono rimasto colpito dal modo in cui vengono celebrate le feste e le ricorrenze nazionali, a dimostrazione di un popolo che vuole curare le ferite del passato con la forza del ricordo, dimostrando un senso di appartenenza alla Nazione davvero ammirevole”.

Tra le note dolenti c’è sicuramente l’inverno troppo rigido, l’assenza del sole e sì… anche del buon cibo, d’altronde è difficile soddisfare un palato raffinato come quello italiano. Il mio livello di polacco è davvero elementare ma sono sicuro di migliorarlo grazie al corso di lingua appena intrapreso.

Marika, 28 anni

di Giovinazzo, da 3 anni a Varsavia

“Vengo da Giovinazzo, una cittadina soprannominata „magica” dai miei studenti dove, a due passi dal mare, il profumo dello iodio ristora la mente. Gli studenti mi chiedono sempre quale sia la ragione per la quale abbia pensato di trasferirmi in Polonia. Posso dire con certezza che uno dei motivi principali è stato il legame sentimentale che ho con la Polonia, e non parlo di un amore, ma della famiglia acquisita. Ho vissuto per un anno a Katowice per una borsa di studio dove ho insegnato italiano e letteratura italiana all’università di lingue e potrei affermare che è stato uno degli anni più belli della mia vita, infatti adoro la Slesia e Katowice è rimasta nel mio cuore. Dopo sono tornata in Italia e mi sono laureata in Polonistica con la specializzazione nell’insegnamento dell’italiano per stranieri. Le esperienze di quegli anni mi hanno fatto capire quanto sia affezionata ai polacchi e soprattutto all’insegnamento, perciò dopo la laurea ho trovato il mio tutor di dottorato a Varsavia e per questo mi sono trasferita qui.

A dire la verità non adoro la vita della capitale, preferisco la tranquillità delle piccole città, ma per fortuna Varsavia non è molto grande e ci si può circondare delle persone più gradite. Nonostante il mio C1 di polacco, gli studenti del liceo dove lavoro ogni tanto sorridono del mio accento tipico italiano. Consiglio a tutti i giovani Varsavia, poiché è una città ricca di opportunità lavorative, ordinata, pulita e organizzata”.

Mario, 27 anni

di Benevento, a Varsavia da 11 mesi

“Mi sono trasferito per lavoro, anche se nessuno mi crede. Ricordo ancora il primo giorno di lavoro quando il mio manager mi chiede se avessi una ragazza, dopo aver risposto di no mi fa “e allora cosa ci fai qua”. Lavoro in Management Consulting in Accenture. A Varsavia mi piace tutto, sia il cibo, sia il tempo. Il mio livello di polacco è abbastanza buono, sono capace a dire “dzien dobry” :D”

WhatsApp Image 2018-11-24 at 17.16.49

 

Italiani a Varsavia. Chi sono? Cosa fanno? (parte prima)

Non so se lo sapete ma in Polonia abitano tanti italiani. Secondo AIRE, c’è ne vivono 5 mila, sopratutto a Varsavia e a Cracovia. Penso che questa cifra sia un po’ bassa perché si deve considerare che non tutti gli italiani si registrano in Polonia. In termini non ufficiali, si parla di 10 mila. La maggior parte dei miei amici sono italiani, sia ragazzi che ragazze. Due giorni fa mi sono fatta delle domande: perché vivono qui? Se si trovano bene? cosa gli piace o cosa non gli piace di Varsavia? E la questione più difficile – coma va con il loro polacco?

IMG_20181013_111308_608.jpg

Devo ammettere, che tante persone mi volevano rispondere, allora ho deciso di tagliare l’articolo in due parti. In seguito potete trovare le loro risposte (non sono state moderate).

Andrea, 29 anni

di Foligno (Umbria), da 3 anni vive a Varsavia
“Ho avuto la possibilità di fare un Erasmus Placement qua a Varsavia una volta terminata la mia Università. Lavoro da Groupon come Content Specialist. Varsavia mi piace perché è una città molto moderna e all’avanguardia. Non mi piace il fatto che sia troppo freddo in inverno, e che a volte come città, risulti un po’ dispersiva. Purtroppo il mio polacco è ancora ad un livello base, ma ci sto lavorando”.

Giuseppe, 34 anni

di Catania (Sicilia), dal mese di Agosto 2012 vive a Varsavia
“Ho avuto un’opportunità lavorativa per uno stage in uno studio legale a Varsavia e – avendo deciso di lasciare Milano – ho voluto tentare questa nuova avventura. Sono un avvocato stabilito in Polonia. Da due anni sono partner di uno studio legale internazionale. Credo che per una persona italiana non sia difficile inserirsi nella società polacca. E questo mi piace. Storicamente Italia e Polonia hanno sempre avuto buone relazioni (basta vedere i reciproci riferimenti nei rispettivi inni nazionali). Non mi piace: la mancanza del sole in inverno. Sto lavorando per migliorare i miei super poteri. Ritengo di avere un livello quantomeno sufficiente.”

Valeria, 25 anni

di Maddaloni, un paese in provincia di Caserta (Campania).
“Sono arrivata a Varsavia circa 13 mesi fa per cominciare la mia prima esperienza lavorativa. Ero rimasta affascinata dopo il periodo Erasmus trascorso qui quindi ho ben pensato di tornare date le molteplicità opportunità lavorative che offre la città.
A tal proposito lavoro da circa un anno per un’azienda, affermata multinazionale nel settore della consulenza aziendale.
Varsavia è una bella città in cui vivere, mi piace la qualità di vita, il modo in cui è organizzata, funzionale ad ogni esigenza.
Tra le cose che invece amo di meno c’è sicuramente il clima, l’assenza del sole perenne durante l’inverno. Per me che sono una ragazza del sud Italia è una sfida dura da affrontare ogni giorno.
Con riguardo alla lingua purtroppo penso che il mio sia un livello non classificabile, conosco poche parole, quelle necessarie per sopravvivere ecco!
Trovo che sia una lingua difficile e se non ci sono alla base delle ragioni valide per cominciare a studiarla, lasci perdere. Io non le ho ancora trovate”.

Marco, 33 anni

di Cosenza, da 4 anni vive a Varsavia

“Sono venuto a Varsavia per il lavoro.  Lavoro in un’ azienda italiana. Cosa mi piace a Varsavia? L’organizzazione e pulizia della città, vita notturna, la cultura e storia. Non mi piace freddo, il modo di guidare e poca flessibilità dei polacchi. Il mio livello di polacco e’ molto basso, direi fra A1 e A2”.

Alessandro, 29 anni

di Foligno, in Umbria
“Sono a Varsavia da due anni, ma in passato avevo già vissuto a Wrocław per altri 2 anni. Sono venuto a Varsavia per la prima volta grazie all’erasmus traineeship, e poi mi è piaciuta ed ho deciso di tornarci e di provare a viverci. Mi occupo di web marketing, e ho appena aperto la mia azienda a Varsavia. Inoltre ho insieme ai miei amici un blog, www.italiapopolsku.com, che parla dell’italia ai polacchi, e grazie al quale organizziamo anche degli eventi a Varsavia.
Mi piace molto vivere a Varsavia perché è una città dinamica e piena di opportunità. Però sicuramente ha anche dei punti deboli, come il freddo e lo smog.
Non ho mai fatto un test di polacco, ma lo parlo abbastanza bene. Riesco a comunicare con tutti senza problemi. Purtroppo ancora faccio molti errori.

Marcello, 32 anni

di Lamezia Terme (Calabria), 8 anni vive a Varsavia

“Sono venuto a Varsavia per i motivi personali (ex ragazza polacca), poi rimasto per il lavoro. Lavoro come manager per società’ di consulenza internazionale. La città’ mi fa impazzire: per il suo essere dinamico, internazionale…offre praticamente tutto quello che si possa desiderare a prezzi accessibili (eventi culturali, passeggiate nei bellissimi parchi, vita notturna, ristoranti internazionali!); purtroppo manca il mare e il sole (al freddo ci si abitua) e sono comunque contento che la mentalità’ dei polacchi si stia aprendo sempre di più’. Il mio livello di polacco e’ abbastanza alto, direi B2.”

Alexis, 25 anni

di Taranto (Puglia)
“Sono a Varsavia dal 1 novembre 2018. Sono venuta qui per lavoro.
Sono molte le cose che mi piacciono di questo paese. Le uniche pecche sono il clima e la metropolitana difficile da usare 😂 (almeno per ora). Il livello di polacco? Veramente, ma veramente elementare. Lo conosco pochissimo.”

Fabio, 27 anni

di Viterbo (Lazio), circa 2 anni vive a Varsavia
“Sono venuto a Varsavia prima per l’Erasmus poi per lavoro. Attualmente lavoro come Senior Digital Marketing Specialist in Accenture. A Varsavia mi piace il lifestyle e la vita notturna, ma non mi piace il freddo 😁 Il livello di polacco? quasi zero eccetto qualche parole o frase basica per vita quotidiana.”

IMG_20181122_222404

Katowice – niedoceniona perełka Polski

Kiedy powiedziałam znajomym, że wybieramy się z Fabrizio do Katowic, każdy mnie pytał “dlaczego?” i pukał się w głowę, mówiąc że w Polsce jest dużo więcej ciekawych miejsc do zobaczenia. W pewnym momencie nawet zaczęłam się poważnie zastanawiać, czy dobrze wybrałam. Dopiero mój kolega z pracy, który pochodzi z okolic Katowic, stworzył dla mnie listę miejsc, które warto zobaczyć i  polecił kilka restauracji. Tak wyposażeni, ruszyliśmy na podbój Śląska.

WhatsApp Image 2018-11-21 at 16.04.20 (2)

Punkt pierwszy wycieczki – Nikiszowiec. Nikiszowiec to dawna kolonia robotnicza, powstała na początku XX wieku. Nazwa pochodzi od szybu “Nickisch”, wybudowanego na jej terenie. Od roku 1978 cały kompleks został uznany za zabytkowy i jest pod ochroną konserwatora, dzięki czemu odwiedzając go, mamy możliwość przeniesienia się w czasie. Nikiszowiec pozostaje niezmienny od czterdziestu lat.

WhatsApp Image 2018-11-21 at 16.04.23 (4)

WhatsApp Image 2018-11-21 at 16.12.14

W samym środku Nikiszowca znajduje się cafe Byfyj, kawiarnio-restauracja, serwująca śniadania, obiady i kolacje. Polecam spróbowanie tam żuru śląskiego. Jest pyszny i naprawdę sycący. Latem i jesienią można usiąść na zewnątrz, podziwiając okolicę.

WhatsApp Image 2018-11-21 at 16.04.24WhatsApp Image 2018-11-21 at 16.04.24 (1)

Po zwiedzeniu Nikiszowca (ja zatrzymywałam się na każdym kroku i robiłam zdjęcia klimatycznych budynków z czerwonej cegły) udaliśmy się do Doliny Trzech Stawów (Sztauwajerów). Jest to rozległy park (86 hektarów!) i jedno z najchętniej wybieranych miejsc na wypoczynek w Katowicach. Wbrew nazwie, stawów jest dziesięć, a widoki niesamowite. Pomimo iż pojechaliśmy już na jesieni, nadal część kawiarni była otwarta, a rodziny z dziećmi spacerowały po okolicy. Zakładam, że latem ma tam miejsce tak dużo wydarzeń, jak nad Wisłą w Warszawie.

WhatsApp Image 2018-11-21 at 16.04.23 (3)

Następnym punktem w naszym harmonogramie było Muzeum Śląskie. Muzeum Śląskie to jedno z najbardziej nowoczesnych muzeów w Polsce. Muzeum mieści się na trzech poziomach (dwa pod ziemią). Ekspozycje robią niesamowite wrażenie, i żeby naprawdę zobaczyć je wszystkie, trzeba by poświęcić z pół dnia. Na pewno nie można ominąć wystawy “Światło historii. Górny Śląsk na przestrzeni dziejów”. Wystawa ta opowiada w sposób bardzo ekspresyjny historię całego regionu, używając do tego różnych środków przekazu. Zaczynamy od znalezienia się w cechowni dawnej kopalni, gdzie czujemy żar płynący z rozgrzanych pieców. W poszczególnych salach nie tylko pochłaniamy wystawę oczami, ale zaangażowane są też inne zmysły: węch, słuch, dotyk. Możemy wręcz poczuć, że jesteśmy częścią tworzącej się historii Śląska, znaleźć się w kawiarni za czasów pruskich, czy w mieszkaniu robotniczej rodziny w PRL-u.

WhatsApp Image 2018-11-21 at 16.04.23 (1)WhatsApp Image 2018-11-21 at 16.04.23

Warto zobaczenia, choć nie tak sugestywna, jest galeria sztuki polskiej od 1800 roku do czasów obecnych. Zgromadzono tam te najbardziej i te mniej znane dzieła polskich malarzy, takich jak Gierymski, Matejka czy Witkacy.

WhatsApp Image 2018-11-21 at 16.04.22 (4)

Po tej jakże rozwijającej dawce kultury warto przejść się na kawę. Polecono mi cafe Kattowitz utrzymane w klimacie przełomu XIX i XX wieku. Niestety było dość oddalone od miejsca, gdzie się znajdowaliśmy, więc pójdziemy tam koniecznie następnym razem. Tym razem wybraliśmy kawiarnię Wawelską, przy ul. Wawelskiej 1. Jak się dowiedziałam, jest to jedna z najstarszych kawiarni w Katowicach. Miejsce jest rzeczywiście bardzo klimatyczne i przytulne. Zamówiłam mój ulubiony jabłecznik i zupełnie się nie zawiodłam. Kawa też była niczego sobie.

WhatsApp Image 2018-11-21 at 16.04.22 (3)

Na zachód słońca wybraliśmy się do 27 piętra – baru i restauracji z widokiem na całe miasto. No cóż, ceny tam to niskie nie są, ale cocktail bar mieści się wewnątrz czterogwiazdkowego hotelu więc jest to w jakiś sposób zrozumiały. Za espresso martini i long island ice tea zapłaciliśmy odpowiednio po 35 i 49 zł. Panorama miasta jest naprawdę interesująca, chociaż dechu w piersiach to nie zapiera. Szkoda, że po zachodzie słońca w lokalu włączają dużo pojedynczych świateł, co sprawia, że każda próba zrobienia zdjęcia przez szybę kończy się porażką.

WhatsApp Image 2018-11-21 at 16.04.22 (2)

Wracając do hotelu, podeszliśmy do słynnego Spodka, czyli hali widowiskowo-sportowej Katowic, na której odbywają się koncerty, wystawy, targi oraz wydarzenia sportowe. Ze szczytu Centrum Konferencyjnego jest dobry widok na miasto. Patrząc w lewo, majaczy  w niewielkiej odległości majestatyczna budowla Filharmonii Narodowej.

WhatsApp Image 2018-11-21 at 16.04.23 (2)

Na kolację wróciliśmy do Nikiszowca do poleconej mi Śląskiej Prohibicji. Rekomendacja absolutnie na miejscu – zarówno klimat jak i jedzenie przypadło nam do gustu. Zamówiliśmy śląski klasyk za 42 zł czyli roladę wołowa z kiełbasą śląską, kluski śląskie oraz modrą kapustę. Palce lizać! Do tego butelka włoskiego wina zaproponowanego przez kelnera i byliśmy bardziej niż zadowoleni. Lokal powstał pod koniec zeszłego roku i jest zawsze oblegany. Bez rezerwacji nie byłoby szans znaleźć stolika.

WhatsApp Image 2018-11-21 at 16.04.22 (1)

Następnego dnia musieliśmy wstać wcześnie, więc po kolacji poszliśmy tylko na jednego drinka na ulicę Mariacką – odpowiednik Mazowieckiej w Warszawie. Na śniadanie wybraliśmy do 3 Siostry Bajgiel i Kawa, miejsca bardzo rozpropagowanego w sieci. Przyszliśmy trochę przed 10, po 10 nie było już miejsc wolnych. Ja wyjątkowo miałam ochotę na owsiankę, a Fabirizio zdecydował się na śniadanie polskie (jajecznica, kiełbaski, pieczywo), więc tytułowych bajgli nie mieliśmy okazji spróbować. Do śniadania zamówiliśmy kawę – ja alternatywę, która wyraźnie nie przypadła do gustu Fabrizio. Jednak italiano musi pić swoje cappuccino z rana 😉

WhatsApp Image 2018-11-21 at 16.04.21 (3)

Pełni energii ruszyliśmy na spacer po mieście. Ulicą Mariacką doszliśmy do Kościoła Mariackiego, najważniejszego kościoła w mieście, zbudowanego w stylu neogotyckim. Następnie krążąc pięknymi uliczkami miasta, dotarliśmy do ogromnego gmachu Archikatedry Chrystusa Króla. Katedra niesamowicie kojarzyła mi się z włoskimi kościołami i zrobiła na mnie niezapomniane wrażenie. Przed budynkiem stoi pomnik Jana Pawła II.

WhatsApp Image 2018-11-21 at 16.04.21 (4)

WhatsApp Image 2018-11-21 at 16.04.22WhatsApp Image 2018-11-21 at 16.04.21 (2)

Wracając w stronę dworca, zobaczyliśmy pałac Goldsteinów, neorenesansową willę z XIX wieku. Na rynku miasta z kolei naszą uwagę  zwróciła budowla Teatru Śląskiego im. Wyspiańskiego. Wracając na dworzec, zatrzymaliśmy się jeszcze przy gmachu Muzeum Historii Katowic, zabytkowej kamienicy czynszowej z 1910 roku.

WhatsApp Image 2018-11-21 at 16.04.21

Kiedy wróciłam do Warszawy i opowiedziałam o moich wrażeniach znajomym, których wypowiedzi przytoczyłam w pierwszym akapicie, dziwnym trafem zamilkli. Ciekawe, dlaczego…

WhatsApp Image 2018-11-21 at 16.04.20